Tak na szybko
w środę wieczorem trafiłam do szpitala,
może i banalna sprawa,
no ale było tak,
poszliśmy po 18 na sanki z synkiem
mąż go ciągnął po chodniku,
a jakiś D.... na rowerze, jadący chodnikiem nie zauważył nasz
i z lekka mnie poturbował
niby nic takiego, ale wieczorem zaczął mnie boleć brzuch i udaliśmy się na IP,
zostałam tam na obserwacji do wczoraj,
dobrze że już jestem w domu,
szkoda tylko, że mogłam tylko czytać wasze blogi
dzięki internecie w komórce, ale już nic nie mogłam napisać ;(
Ogólnie pobyt w szpitalu był ok,
jestem już w 33 tygodniu ;)
Do daty porodu zostało 48 dni ;)
Miłego dnia
resztę opiszę jutro
Ps. Niema jak to własne łóżko ;)


Masakra żeby nawet na chodniku nie być bezpiecznym....
OdpowiedzUsuńUff. Dobrze, że wszystko dobrze. Ale domyślam się jakiego stresa mieliście
OdpowiedzUsuń